Naprawdę dobre SF – District 9

21-10-2009 14:52, Kultura - gamer

 

W wieku XXI kino spod znaku science fiction przeżywa wyraźny kryzys. Co prawda liczby mówią co innego – ogromne budżety superprodukcji, jeszcze większe wpływy z biletów – to tak naprawdę filmowe SF przestało pełnić ważną rolę, jaką miało w przeszłości. Ta rola to dyskurs między twórcą a widzem, dotyczący spraw ważnych i poważnych, np. etyki i moralności (wpływ technologii na ludzi), polityki (antyutopie), społeczeństwa (alienacja, rozpad tradycyjnych wartości). Takie były wielkie filmy SF XX w., 2001: Odyseja kosmiczna czy Łowca androidów. Ostatnimi czasy dominuje efektowna sieczka z patriotycznym (proamerykańskim) przesłaniem. Na palcach jednej ręki można policzyć obrazy, które posuszają istotne społeczne problemy (np. Ludzkie dzieci – problem bezpłodności i migracji).

Ale oto pojawił się Dystrykt 9, film który już w dniu premiery narobił sporo zamieszania i wywołał lawinę pozytywnych komentarzy. Czy zasłużenie?

Moim zdaniem zdecydowanie tak! Film porusza problem niechcianych mniejszości, nawiązuje do polityki apartheidu – co jest tym bardziej widoczne, gdyż akcja toczy się w Johannesburgu, stolicy RPA. Ale nie musicie się obawiać, że film jest przegadany – tak naprawdę to czysta, pełna adrenaliny akcja, podana w ciekawej formie.

Pokrótce o fabule. Na ziemię przybywają kosmici. Ogromny statek zawisa nad Johannesburgiem. Ludzie wstrzymują oddech. Co się wydarzy? Jaki będzie pierwszy kontakt ludzkości z obcą cywilizacją? Nic się nie dzieje. Po jakimś czasie ludzie wchodzą na statek. Znajdują w nim skrajnie wyczerpane istoty. Skąd się wzięły, kim są? Nie wiadomo. Ludzie postanawiają zaopiekować się obcymi, umieszczają ich w wydzielonej części miasta.

Mija 20 lat. Miasteczko kosmitów rozrosło się do ogromnych rozmiarów, żyje w nim milion obcych. Warunki jak w południowoafrykańskich slumsach. Obcy, przypominający humanoidalne krewetki, grzebią w śmieciach, napadają na ludzi, żywią się odpadkami i kocią karmą. Witajcie w Dystrykcie 9.

Rząd ma problem z dzielnicą obcych. Krewetki sprawiają mnóstwo kłopotów, mieszkańcy mają ich dość. Tu ujawnia się pierwszy ciekawy aspekt filmu: spore jego fragmenty zrealizowano w formie paradokumentu, reportażu telewizyjnego. Mamy więc migawkowe wywiady, ujęcia z kamer telewizyjnych i przemysłowych, fragmenty wiadomości TV itp. Te zabiegi potęgują sugestywność wykreowanej rzeczywistości. Ale wróćmy do fabuły. Władze miasta postanawiają raz na zawsze uporać się ze wstydliwym problemem i deportować całą dzielnicę daleko poza stolicę. Do przeprowadzenia akcji wyznacza MNU, korporację zajmującą się bezpieczeństwem (i nie tylko, okazuje się, że prowadzi też badania nad bronią obcych, której ludzie nie potrafią używać). Jej pracownicy – de facto uzbrojeni po zęby żołnierze – pod przewodnictwem Wikusa Van De Merwe, mają za zadanie „przekonać” mieszkańców Dystryktu 9, by dobrowolnie zgodzili się na wysiedlenie.

Wkraczamy do zakazanej dzielnicy pancernymi wozami MNU i nagle film nabiera tempa. Wikus – niezbyt sympatyczny i irytujący urzędas – przez przypadek natrafia na kanister z tajemniczym płynem. Pod jego wpływem zaczyna stopniowo mutować (analogia do Muchy Cronenberga). Wraz ze zmianami fizycznymi, zmiania swoje poglądy na obcych. W pewnym momencie przechodzi na ich stronę, stając się jednocześnie najbardziej poszukiwanym człowiekiem w Johannesburgu.

Można się złościć, że film w drugiej połowie zmienia się w typowe kino akcji, pełne strzelanin, eksplozji i efektów specjalnych. Zmienia się też klimat – początkowo wszystko ma posmak tajemnicy i niepokojąco wciąga (pamiętacie Blair Witch Project?). Potem robi się z tego jedno wielkie łubu-dubu. Można, ale wobec zalet obrazu to już szukanie wad na siłę. Film wygląda olśniewająco. Ogrom statku obcych poraża, projekty postaci i ich animacji są wręcz genialne. Gra aktorska, zwłaszcza kompletnie nieznenego Sharlto Copleya w roli Wikusa, znakomita. Do tego zmuszające do zastanowienia przesłanie – to wszystko sprawia, że Dystrykt 9 stanowi powiew świeżości w zalanym tandetą gatunku SF.

Dzieło Neila Blomkampa, wspieranego producencko przez Petera Jacksona (Władca pierścieni, King-Kong) to nie tylko najlepszy film SF od lat, ale także kandydat do kanonu całego gatunku. Za 20 lat będzie się go wymieniać jednym tchem obok Łowcy androidów i Terminatora.

Zwiastun filmu: http://www.youtube.com/watch?v=d6PDlMggROA

 

Komentarze

BRAK KOMENTARZY

Zaloguj się aby napisać komentarz

 
FluffyZombie -
Clover07 -
Tomaszynka -
Arieszka -
SimonPl95 -
Jolcia3330 -
duvo -
szparag123 -
nick:
wiek: od: do:
województwo:
miasto:
damiano874 -
tomek94500 - To co lubię :)
dzustin492 - Ustka <3
zancia52 - :)
ferelka -
ferelka -
ferelka -
ferelka -
Błąd w teście - piotr93w
Pytanie 9. Tam w odpowiedzi podane jest niby prawidłowo do wpisania Whats, ale od kiedy funkcjonuje słówko Whats\'s? To...
;D - maciek7293
Dziwne dla mnie... napisałem Warszawiak...myślałem, e poprawnie... no cóż.. Zdarza się.. 71%- nie jest źle...Pozdro ;)
Jestem z siebie dumny! :D:D - maciek7293
Ilość pytań 10 Twój wynik: 90% - Jestem z siebie dumny! :D Nie wiedziałem,że tak dobrze mi pójdzie... Mam...
Przydatna - sallyhansen90
praca bardzo przydatna, łatwo sie czyta. Była inspiracją w mojej własnej:)
BŁĘDY - osseus
No tak jak zwykle: http://img607.imageshack. us/img607/8425/jkli.jpg Mam nauczkę, żeby nie płacić od razu za miesiąc...
Użytkownik Liczba testów Skuteczność
mak17 19 90%
Gulag8 16 84%
29 83%
SashaP 19 77%
potfur 72 77%
 

Testy CKE - Sprawdź, czy zdasz!

Dobre uczelnie - Chcesz studiować? Nie wiesz, jaką uczelnię wybrać? Sprawdź szkoły polecane przez maximus.pl!

dla młodszej siostry lub brata czyli szkoła podstawowa

Zapytaj prawnika

Plan lekcji online - zobacz jak działa